YES TO DRESS narodziło się w mej głowie i w hotelowym łóżku w Mediolanie (nie, nie, nie dlatego, że capitol of fashion:).W tym Mediolanie i w tym hotelu wylądowałam za sprawą swojej totalnej spontaniczności: telefon od przyjaciółki Czarodziejki – są wolne miejsca praawie za darmo do Milano, jedziemy? Jedziemy! Nieważne, że leje (także w Milano), nieważne, że karta kredytowa aż trzeszczy w szwach. Jedziemy! Raz się żyje!

 No i w tym Milano faktycznie lało non stop, ale ponieważ obie znamy miasto owe co nieco, spędzałyśmy czas albo śpiąc, albo jedząc i pijąc w restauracji obok, albo w…hamamie (!). Prawdziwym, tureckim.

 I w jeden taki wieczór przyszła myśl do głowy, myśl przerysowałam na jakieś hotelowe kartki i przywiozłam ze sobą do Ojczyzny:)

 YES TO DRESS …people, home, kids, office, yourself. Moja własna przestrzeń, którą sama zapełnię pomysłami, ideami, projektami, smakami. Możliwości bez liku, pomysłów nadmiar, sił na realizację – enough:)

 Zaczęłam – wiadomo  - na Facebooku i nawet się nie obejrzałam, jak się okazało, że bez własnej strony, sklepu on-line się nie da.

 

Zatem: trzymajcie kciuki Przyjaciele, Znajomi i Nieznajomi:)