pytam Cię...ale mi nie odpowiadaj :)

To nie cytat z pary celebrytów, to cytat ze mnie ;)

I podobno: cała ja :D

Sytuacja jest następująca:

Jest taka Królewna Kasia, którą mam szczęście uważać za Przyjaciółkę i która jest takim mistrzem marketingu, że ja tego nie ogarniam i Ona postanowiła (w wolnym czasie, haha) przygotować dla mnie kampanię w Google. Pomijając fakt, że Kasia ma małego rozbójnika z kryzysem dwulatka i psa z alergią – to gdybym ja miała wolny czas to na bank poszłabym – na jej miejscu – spać albo upić się albo sama nie wiem. A Kasia uznała, że super rozrywka będzie wprowadzenie YES TO DRESS w odmęty Google. Najgorsze było to, że Ona uznała iż ja coś z tego rozumiem i mówiła do mnie i mówiła, a ja – nic! Tuman. No to zrobiła mi plan, przygotowała tabelkę w Excellu (hesusmario) z dokładnym tłumaczeniem zadań. Niestety, mimo iż było to tłumaczone jak krowie na rowie – nadal do mnie całość nie trafiła. Kasia się wkurzyła. Postawiła mnie do pionu jak szef. Zaplanowała spotkanie w „prawie centrum” (ło matko i córko), zorganizowała sobie opiekę dla rozbójnika i nie miałam wyjścia. Byłam nawet 3 minuty przed czasem, nawet miejsce do parkowania znalazłam na wprost kawiarni, w której jak prawdziwe bywalczynie usiadłyśmy z dwoma laptopami, własnym wifi i kawą. I na tym skończyła się moja rozwaga i skupienie. Najpierw rozlałam kawę. Potem prawie urwałam kabel od laptopa. A potem zaczęłyśmy mówić jednocześnie i wypełniać zalecenia Google. Cyrk zaczął się w momencie nadawania produktom w sklepie kodów, MPNów, EANów (!) I jeszcze, że opisowo tagować trzeba i ja na to „why?”, „warum?”, że po co, na co Kasia próbowała mi tłumaczyć jednocześnie gestami próbując mnie uciszyć.

I wtedy coś mi zatrybiło w zwojach i …wbiłam się w Jej mowę słowami: „pytam Cię…ale mi nie odpowiadaj” ;D

Bo zatrybiło mi w tym trzykropku. Kasia zaniemówiła, potem prawie opluła ekran i stwierdziła, że to właśnie cała ja : pokręcony tok myślenia. Labirynt bezsensowny, zapowiadam pytanie i artykułując te dwa słowa, w tym samym momencie znam odpowiedź, więc zamiast pytanie zadać informuję, że już wiem.

I tak non stop.

Jak Wy ze mną wytrzymujecie? ;)